Poseł Kropiwnicki: Musimy brać pod uwagę głos mieszkańców

– Cieszę się, że powstał obywatelski projekt uchwały w sprawie cen biletów MPK. To dowód na to, że legniczanie chcą brać odpowiedzialność za miasto – mówi legnicki poseł Robert Kropiwnicki.


Na najbliższej sesji legniccy radni pochylą się nad stworzonym przez mieszkańców projektem uchwały w sprawie cen biletów MPK. Sytuacja w której to legniczanie decydują się zaangażować i zebrać minimum 200 podpisów należy do rzadkości. Co Pan o tym sądzi?

Bardzo się cieszę, że mieszkańcy Legnicy postanowili stworzyć swój projekt uchwały. Już sam ten fakt świadczy o tym, że jako obywatele jesteśmy coraz bardziej świadomymi członkami naszej społeczności. A to, że udało im się zebrać nie 200 a ponad 400 podpisów popierających projekt, oznacza że sprawa jest naprawdę ważna.


Obywatele-wnioskodawcy chcą uprościć system sprzedaży biletów MPK. Jednym słowem, istniejąca obecnie ulga 40%, z której korzystają m.in. uczniowie i seniorzy do 70 roku życia, miałaby wzrosnąć do 50%, czyli do poziomu zniżki dla studentów. Ulgowy bilet kosztować będzie zatem nie 1,80 zł a 1,50 zł, podobnej zmianie ulegną bilety okresowe. Jak zwykle akcja ma swoich zwolenników, ale i przeciwników, zarzucających tej propozycji populizm. A jakie jest Pana zdanie w tej sprawie?
Moim zdaniem to bardzo dobra propozycja. Jako poseł sam niejednokrotnie spotykałem się z uwagami mieszkańców, że istnienie dwóch rodzajów ulg często bywa mylące. Zresztą nie pierwszy już raz ten system ma szansę się zmienić. Pamiętam, że w 2008 r., będąc jeszcze Przewodniczącym Rady Miejskiej, podpisywałem uchwałę, która miała podobną intencję. Dlatego mam nadzieję, że radni przyjmą tę propozycję i to na dobre. A odnosząc się do zarzutów o populizm, przyznam że go nie dostrzegam. W sytuacji, gdy coraz więcej polskich miast decyduje się wprowadzić zupełnie bezpłatną komunikację, która przecież i tak sporo kosztuje ich budżety, łatwo sobie wyobrazić, że i autorzy obywatelskiego projektu mogliby to zaproponować. To, że tego nie zrobili, jest moim zdaniem najlepszym dowodem dużej świadomości i odpowiedzialności za miasto.


A co z głosami, zgodnie z którymi po to wybraliśmy sobie radnych, by to oni proponowali uchwały, a nie mieszkańcy?
Na takie stawianie sprawy nie może być zgody. Prawdą jest, że to rada miejska podejmuje decyzje w sprawie lokalnego prawa, ale nie oznacza to, że między wyborami obywatele nie mają nic do powiedzenia. Przeciwnie. Uważam, że legniczanie nie tylko mają prawo, ale i powinni zabierać głos w sprawach ważnych dla siebie i swojego miasta. A zadaniem polityków jest się w ten głos wsłuchiwać i brać go pod uwagę. W tym konkretnym przypadku nie wyobrażam sobie, by radni nie poparli racjonalnego i potrzebnego rozwiązania proponowanego przez mieszkańców.