Poseł Robert Kropiwnicki: Każdy głos się liczy

– Nie ma demokracji bez obywateli, dlatego ważne jest byśmy wszyscy chcieli brać w niej udział… codziennie – mówi legnicki poseł PO Robert Kropiwnicki.

Żyjemy w ciekawych czasach. Polacy chyba jeszcze nigdy nie chodzili do urn wyborczych tak często.
Rzeczywiście, pod wieloma względami ten rok jest wyjątkowy. Najpierw wybory prezydenckie, za kilka tygodni referendum, a w październiku wybory parlamentarne. Ten rok obfitować będzie w kluczowe dla całego państwa decyzje wyborców. Ważne, by jak najwięcej z nas chciało wziąć udział w tych wydarzeniach.

Tymczasem wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że co najwyżej tylko połowa z nas weźmie udział w głosowaniach, i to tylko pod warunkiem, że będzie dobra pogoda. Z czego wynika niechęć do udziału w wyborach?
Specjaliści przywołują wiele powodów, zarówno wywodzących się z naszej przeszłości, gdy „wybory” były tylko jawną ułudą, jak i bardziej obiektywne przesłanki, dotyczące nie tylko Polski. Wydaje mi się jednak, że ważnym powodem jest przekonanie, iż tzw. „zwykli” obywatele nic nie mogą. Tymczasem to nieprawda. W przeszłości zdarzało się, że potrafiliśmy pokazać siłę naszego obywatelstwa. Najczęściej powtarzanym przykładem jest powstanie zrzeszającej aż 10 milionów Polaków Solidarności i zmiany, jakie zaszły w naszym kraju (i całym bloku wschodnim) od tamtego czasu.

No dobrze, ale dla wielu obywateli (zwłaszcza młodych) to prehistoria. Urodzeni po 1989 r. nie muszą bić się z ZOMO tylko dlatego, że jakiemuś partyjnemu urzędnikowi nie podoba się to co mówią lub myślą, albo biec do domu by zdążyć przed godziną milicyjną. Oni urodzili się w demokracji i wychowali w Unii Europejskiej, więc mogą na własne oczy przekonać się jak żyją ich rówieśnicy na drugim końcu Europy. Trudno im pojąć, że to co mają kosztowało tak dużo wysiłku ich rodziców i dziadków.
To prawda. Mamy bardzo dużo szczęścia, że żyjemy w wolnym kraju i nikt nie mówi nam co mamy mówić czy też myśleć. Ale myli się ten kto sądzi, że nie trzeba robić nic, by tak było zawsze. Przeciwnie. By móc prawdziwie cieszyć się z dorobku demokracji, trzeba o nią dbać… codziennie. Na świecie jest coraz więcej przykładów, że wycofanie obywateli ze sfery publicznej, ich brak zainteresowania tym co się dzieje na przysłowiowej „górze” i przekonanie, że polityka to zło, prowadzić mogą do tragicznych rezultatów. Coraz bardziej popularne w Europie ruchy populistyczne, które mówią to co zmęczeni wyborcy chcą usłyszeć, a na skomplikowane problemy społeczne przedstawiają proste lekarstwa, to tylko najmniej groźne z nich.

Zgodnie z jednym z barwniejszych porównań, w demokracji względnie wszyscy obywatele mogą spać spokojnie, w autorytaryzmie spać spokojnie może tylko wąska grupa ludzi na szczytach władzy, a w totalitaryzmie spać spokojnie nie może nikt. Myśli Pan, że Polsce też grozi widmo odwrotu od swobód obywatelskich?
Jak już powiedziałem, demokracja nie jest nam dana raz na zawsze. Przypomnijmy sobie, co działo się jeszcze 10 lat temu, za rządów PiS. Na przykład wyciąganie ludzi z domów o poranku, by zrobić większe wrażenie na widzach (bo oczywiście relacje z zatrzymań musiały się pojawić w wybranych mediach). Dziś duch tamtych dwóch lat powraca. Oby była to tylko przesadna obawa, ale mam nadzieję, że Polacy wyciągną z tego wnioski i nie pozwolą by sprawy poszły w tamtym kierunku.

Co więc powinniśmy Pana zdaniem robić?
Po pierwsze brać udział w wyborach i referendach. Musimy zrozumieć, że zostając w domu pozwalamy, by o naszym losie decydowali inni. Ale to nie wszystko. Ważne, by na co dzień interesować się tym, co dzieję się wokół nas, od decyzji zarządców nieruchomości poczynając, przez uchwały podejmowane przez samorząd, a na decyzjach parlamentu czy rządu kończąc. Tylko bowiem będąc świadomymi obywatelami, chcącymi brać czynny udział w życiu społecznym i publicznym, możemy wspólnie sprawić, byśmy wszyscy mogli spać spokojnie.

źródło: lca.pl
http://publicystyka.lca.pl/legnica,news,54755,Posel_Kropiwnicki_Kazdy_glos_sie_liczy.html